Pierwsze akordy, kadry z okolic Mińska i Mrozów, czwórka rowerzystów, żółw, spacerująca pani - i w końcu mamy nowy teledysk do piosenki "Fenoloftaleina" z płyty "2:1 dla dziewczyn" zespołu Muzyka Końca Lata.
Klip powstał we wrześniu i jest dziełem Krzysztofa Wierzbickiego zarówno pod względem wykonanych zdjęc jak i rezyserii. Poniżej prezentujemy gotową produkcję a także ciekawostki i relację video z planu.
"Teledysk kręciliśmy pewnej wrześniowej niedzieli, licząc na to, że uda się go wypuścić razem z płytą. Jednakże sprawy potoczyły się inaczej i dopiero teraz, prawie pół roku po wydaniu albumu "2:1 dla dziewczyn" udało się go wreszcie ukończyć.
Zanim zacznę cokolwiek opowiadać to na wstępie chciałbym podziękować Krzysiowi Wierzbickiemu, który kolejny raz wyreżyserował nam klip i nie przestraszył się, gdy z powodu nieobecności operatora kamery, sam musiał za nią chwycić. Jako jednoosobowa ekipa filmowa spisał się na medal i za to wielkie dzięki.
Pomysł by piosenkę zilustrowała rowerowa wyprawa, narzucił się właściwie od razu. Mieliśmy z przygodami jechać nad wodę i w końcowej scenie efektownie do niej wskakiwać. Miało być lato, miał być skwar, a dziewczyny miały chodzić w letnich sukienkach, ale zanim udało nam się wszystko ze sobą pozgrywać i ustalić termin przyszedł wrzesień i zrobiło się całkiem chłodno. Co gorsza w zaplanowaną niedziela, słońce za nic nie chciało wychylić się z za chmur i świat w okolicach Mińska był przygnębiająco biały. Na dodatek żółw nie chciał się ruszać. I tak pod górkę było cały dzień. Piotrkowi zrobiła się dziura w dętce i co przejechał pare metrów to już się flak robił. W pewnym momencie to jego ciągłe pompowanie stało się nie do zniesienia zabawne. Innym problemem był popołudniowy koncert Makarona z Makami i Chłopakami w Mrozach. By się wyrobić ze zdjęciami i skrócić czas oczekiwania na Maka całą ferajną pojechaliśmy do Mrozów szukać pobliskich plenerów. Pomysł okazał się trafiony. Podobno tam od rana świeciło słońce, a i droga na Kopalnie, jak ulał przypasowała do naszej koncepcji. Co jeszcze z ciekawostek? No np. to, że w scenie, w której Mak wcielił się w kierowcę żuka, na rowerze zastąpił go podobny gabarytowo Bułgar, który później w krzakach znalazł telewizor i zagrał z nim samego siebie. A gdy już słońce zachodziło i jedliśmy jabłka rekwizyty popijając piwnymi rekwizytami, Krzyś przeglądając to, co nakręcił powiedział: -Panowie nic z tego nie będzie. A jednak coś się udało sklecić. Jest teledysk na miarę naszych możliwości, no i przede wszystkim fajna pamiątka z bardzo fajnego dnia."