 Nowy film CreatyvnychDodane 2008-02-18 przez:  WM[adm] wyświetleń: 1293, opinii: 1 "Mów mi szeptem" - to tytuł nowego filmu produkcji Agencji Młodych Filmowców Creatyvni z Mrozów. Nie trafił jeszcze do kin, nie ma go jeszcze na płytach (nawet piratach), na Rapidshare, ośle i torrencie ale możecie go zobaczyć u nas już teraz. Film realizowany był w ekspresowym tempie od 10 stycznia do 7 lutego i powstał specjalnie na konkurs TVP dla amatorskich grup filmowych dla programu "Dolina Kreatywna", wg pomysłu Radka Krążały (rezyseria: Michał Gołębiowski). Trzymamy za Creatywnych kciuki i zapraszamy do obejrzenia filmu. A zaczęło się znów od... przypadku...
Byliśmy świeżo po Świętach, w żołądkach nadal zalegał nam wigilijny karpik, a w głowach szumiał jeszcze gwar (nie)zapomnianej nocy Sylwestrowej. Toteż w takim stanie człowiek nie ma ochoty na jakikolwiek przejaw aktywności fizycznej, no może poza leniwymi ruchami myszki komputerowej. To nas zgubiło... Internet to kopalnia pomysłów, niektóre z nich same wręcz się narzucają. Tak było w naszym przypadku z konkursem organizowanym przez TVP dla amatorskich grup filmowych, który Radek znalazł niechcący na swojej poczcie... Umysł niebędący jeszcze w pełni świadom, nie ma takiej zdolności przechwycenia i przetworzenia informacji, jak umysł wyspany i wypoczęty, bez wahania więc, Radek przekazał radosną wiadomość mnie i Bieńkowi, czyli reszcie Creatyvnych, którzy nota bene również nie byli w najlepszej formie. W takich właśnie okolicznościach narodził się, nieco nierealny z założenia, pomysł wzięcia udziału w owym konkursie...
Pozory profesjonalizmu...
Nauczeni doświadczeniem "Ogniem i z Mieciem" wiedzieliśmy, że na początku filmu, najważniejsza jest koncepcja, wizja, pomysł... Może bez przesady, ale coś w tym rodzaju tliło się już od dłuższego czasu w nieprzebytych meandrach umysłu Radka. Tak więc, ożywiony tą myślą, przystąpił do tworzenia... Na drugi dzień można było przeczytać więc ciekawą, rozbudowaną, wielowątkową skomplikowaną opowieść z pogranicza parapsychologii. Po krótkich konsultacjach z nami została z niej krótka, jednowątkowa, dość prosta opowiastka, zachowująca jednak wszelkie przymioty swojego pierwowzoru: psychologiczną głębię, klimat oraz przesłanie... Scenariusz według tej historii powstał w parę dni. Odwiedziliśmy jeszcze kilkoro zaprzyjaźnionych osób z propozycją wzięcia udziału w naszym przedsięwzięciu, ku naszemu początkowemu zaskoczeniu, wszyscy (prawdopodobnie ośmieleni sukcesem "Ogniem i z Mieciem") zgodzili się od razu. Zorganizowaliśmy nawet coś na wzór castingu, który miał wyłonić kandydatów na aktorów, a Radek skrzętnie przygotowywał harmonogram zajęć, aby wyrobić się w bardzo krótkim czasie, jakim dysponowaliśmy. Wszystko wyglądało pięknie, profesjonalnie, szło jak po maśle...
Aż wreszcie zaczęło się walić...
Wreszcie przyszedł czas na samo kręcenie, ale takie inne, lepsze, gdyż przy pomocy, nowego, świeżo zakupionego sprzętu, czyli profesjonalnego mikrofonu kierunkowego, 9-calowego, poglądowego monitora LCD i tzw. "fly cama", czyli specjalnego, ręcznego przeciwwstrząsowego statywu do kamery. Wszystko to miało sprawić, że masz film wyglądać miał jak produkcja prawdziwej (a nie podwórkowej) wytwórni filmowej. Niestety, sprzęt okazał się być znacznie bardziej profesjonalny niż my..., dlatego właśnie "Mów mi szeptem" zrealizowane zostało w tradycyjny, amatorski, sposób. Znakomicie ułożony harmonogram posypał się niedługo później, zawsze komuś coś wypadało. Natomiast nasz główny wróg cały czas zaglądał nam przez ramię, a raczej zwykle siedział nam na lewym nadgarstku, tym wrogiem był czas...
Takich dwóch, jak nas trzech, nie ma ani jednego...!
Kiedy wydawało się już, że nie uda się nam zrealizować projektu na czas, jednogłośnie (wszystkie próby buntu zostały krwawo stłumione) postanowiliśmy iść na żywioł, co jak później się okazało było jak dotąd naszym najlepszym pomysłem. Na pierwszy ogień poszedł znów scenariusz. Okrojony do absolutnego minimum tak, aby widz jednak mógł się zorientować w treści, później modyfikacja scen, aby trwały jak najkrócej, realizowane jak najmniejszym nakładem czasu i pracy... W taki sposób jeszcze na dzień przed oddaniem filmu na konkurs trwały jeszcze ostatnie poprawki. W końcu jednak wszystko jakoś wyszło. Jak? A to już najlepiej oceni jury konkursu...
Prapremiera prasowa
Zanim jednak płyta DVD z filmem "Mów mi szeptem" trafiła do niezbyt przyjaźnie nastawionej do nas pani z okienka w kancelarii TVP, dwa dni wcześniej, roboczą wersję filmu miały okazję obejrzeć klasy dziennikarskie w LO Mrozy. Bardzo ciekawi byliśmy reakcji tej specyficznej, z definicji nastawionej na krytykę, grupy widzów. Ku naszemu zaskoczeniu jednak, mimo zauważonych licznych błędów i niedopatrzeń, a także pewnej niespójności wątku wynikającej z naszego znacznego okrojenia fabuły, wrażenia po projekcji były na ogół bardzo pozytywne. Bierzemy to za dobrą wróżbę na przyszłość, zwłaszcza, co do rozstrzygnięcia konkursu, które to już niedługo, bo pod koniec lutego... o czym Państwa poinformujemy.
Opracowanie: Michał Gołębiowski
Więcej informacji również: http://creatyvni.com/news.php?readmore=30
situś | 13 kwietnia 2008, 83.5.167.??? (1) | heh no prosze jaka mamy zdolna mlodziez. tylko... |
| Zaloguj się, aby dodać opinie |
Musisz być zalogowany, aby dodawać opinie
Pozostałe aktualności: |