Hej!Mam do Was pytanie. Wędliny, które kupujemy w sklepach mnie osobiście przyprawiają o mdłości, nie wiem jak Was? Dlatego chciałabym iwedzieć czy wśród mieszkańców Mińska cieszyłaby się powodzeniem takie produkty jak kiełbaski, szyneczki, kaszaneczki, pasztewciki itp. własnego wyrobu, tzn. robione na zamówienie klienta. Czekam na opinie i z góry za nie dziekuję!
Z pewnością zainteresowanych byłoby mnóstwo, przy czym jeżeli myślisz o biznesie w postaci produkcji i dystrybucji wędlin to musisz mieć świadomość jak dużo obostrzeń dotyczy tej branży, a dystrybucja bez odpowiednich zezwoleń jest narażona na sankcje. W warszawie sklepy z tzw żywnością ekologiczną czyli kiełbaski, konfitury soki itp rozwija się coraz lepiej, co więcej perspektywy na sukces w tym biznesie są większe wraz z bogaceniem się społeczeństwa bo tego typu wędliny są zwykle droższe od wyrabianych metodą przemysłową. Jeśli jakość (najważniejszy czynnik dla wymagających odbiorców) zostałaby utrzymana na wysokim poziomie to byłoby zyskowne przedsięwzięcie.
Artykuł który czytałem o tym segmencie wyrażał sie bardzo optymistycznie o potrzebach istnienia takich niszowych wyrobów.
Życzę powodzenia !!!!
Musisz jeszcze wiedzieć, że produkcja domowym sposobem jakichkolwiek wyrobów z mięsa na sprzedaż bez nadzoru weterynaryjnego jest absolutnie zabroniona i ścigana przez prawo.
To prawda handelek to nie jest, ale myślę, że takie sklepik miałby szanse bytu.
Najważniejsze to ciągle utrzymywać wysoką jakość, kupować mięsko od zaufanych rolników. Wielu było na naszym ryneczku takich, którzy na początku swojej działalności oferowali dobre wyroby jednak zachęceni dużym zainteresowaniem zaczęli iść w ilość zapominając o jakości. Trzeba pamiętać, że to jakość ma być wyróżnikiem tych ze produktów, dlatego jej utrzymanie jest najważniejsze. Ważną elementem jest także dobór odpowiedniego miejsca ekspozycji, w Mińsku przeważnie był to ryneczek, a na nim paka Lublina, czy też budka obok śmierdzącego mięsa. Z racji wyższej ceny oferowanych produktów również miejsce sprzedaży musi zachęcać i dawać namiastkę "ekologii". To tyle, jeśli myślisz o otwarciu punktu sprzedaży, jeżeli zaś chcesz to robić "bez szyldu" to wg mnie czeka cię ciężka droga ludzie, którzy cenią walory domowego jadła w dużej mierze już maja swoich cichych dostawców na wsiach. Oczywiście przyłączam się do głosów poprzedników, że rozpoczęcie takiej działalności legalnie jest ograniczone spełnieniem licznych wymagań sanitarnych i weterynaryjnych.